Nie otrzymałam wdzięczności i szacunku od synowej, chociaż wychowywałam wnuczkę i wykonywałam całą pracę domową za nią.

Mam jedynego syna. Na zawsze pozostanie dla mnie dzieckiem, mimo że ma teraz trzydzieści dwa lata. Pięć lat temu się ożenił. Jako prezent ślubny kupiłam nowożeńcom nowe mieszkanie. Od tego czasu Antek żyje własnym życiem.

Moja synowa jest po prostu „cudowna”. Nie znalazłyśmy wspólnego języka. Oczywiście najważniejsze jest to, aby mój syn był zadowolony, więc nigdy nie ingeruję w ich sprawy, nie rozmawiam z Antkiem, chociaż tak naprawdę bardzo chcę.

W wieku dwudziestu dziewięciu lat, po dwóch latach wspólnego życia, urodziło się ich pierwsze dziecko – moja wnuczka Anitka. A w wieku trzydziestu lat, jego żona miała niesamowitą zmianę w głowie i chciała zmienić zawód. Próbowałam ją namówić, żeby przynajmniej poczekała jeszcze dwa lata, aż dziecko będzie mogło chodzić do przedszkola, ale mnie nie posłuchała.

Ponieważ Antek jest stale w pracy, aby wyżywić rodzinę, a Edyta poszła na studia i była zajęta zdobyciem drugiego wyższego wykształcenia, musiałam się do nich przenieść i opiekować się Anitką. Nawet wtedy synowa i tak mnie nie lubiła, zawsze traktowała mnie zimno, patrzyła na mnie z niechęcią. Gotowałam śniadanie i kolację, sprzątałam mieszkanie, chodziłam na zakupy spożywcze, wychodziłam z dzieckiem, prałam ubrania i ogólnie robiłam prawie wszystko.

Edyta nie chciała zatrudnić niani ani firmy sprzątającej, przynajmniej raz w tygodniu, bała się wpuścić ich do domu. Okazało się, że ja wykonywałam całą pracę domową. Gdybym miała lepszy stosunek do mnie, byłoby inaczej, ale obecnie wszystko jej nie pasuje: za bardzo posoliłam jedzenie, nie nakarmiłam dziecka na czas. Zaczęłyśmy się częściej kłócić, a syn nawet nie chciał się w to wtrącać.

Pewnego dnia, po kolejnej kłótni z synową, spakowałam swoje rzeczy i wróciłam do domu. Tylko w pierwszym dniu nieobecności otrzymałam ponad dziesięć połączeń i SMS-ów od dzieci. Być może mój czyn nie jest do końca słuszny, ale nie postawię nogi w ich mieszkaniu, dopóki nie zaczną doceniać pomocy matki i teściowej!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *