Obcięli mu wargi, uszy i palce. Największy męczennik w historii Kościoła. Kim był Andrzej Bobola?

Andrzej Bobola to wyjątkowy święty nie tylko w skali Polski, lecz także całego świata. Jego męczeństwo do dziś jest symbolem okrucieństwa. – Drugiego tak okrutnego męczeństwa w historii Kościoła nie zanotowano – czytamy w katolickim portalu Alateia. Kim był Andrzej Bobola? 16 maja przypada rocznica śmierci tego niezwykłego świętego. Andrzej Bobola zmarł po niewyobrażalnych torturach w 1657 roku.

Kim był Andrzej Bobola, zanim został świętym?

Andrzej Bobola na świat przyszedł jeszcze w XVI wieku. Pochodził ze szlacheckiego rodu w Małopolsce, uczył się w kolegium jezuickim i w wieku 20 lat (w 1611 roku) wstąpił do zakonu. Święcenia kapłańskie przyjął dopiero 11 lat później. Po podjęciu pracy duszpasterskiej lądował w różnych częściach kraju – był kaznodzieją, misjonarzem i wykładowcą m.in. w Warszawie, Płocku i Pińsku. Jak wyglądał Andrzej Bobola? – Andrzej był średniego wzrostu, o zwartej muskularnej i silnej budowie ciała. Twarz miał okrągłą, pełną, policzki okraszone rumieńcem, przez jasną, przyprószoną siwizną, fryzurę, z lekka przeświecała łysina. Powagi dodawała twarzy siwiejąca, nisko strzyżona broda – tak opisywał kolegę z zakonu jezuita Jan Łukaszewicz cytowany w tekście Kazimierza Drzymały.

Męczeńska śmierć Andrzeja Boboli. Najbardziej okrutna w historii

Andrzej Bobola zmarł, mając 66 lat. Na owe czasy był zatem już w słusznym wieku. Tym bardziej zadziwia to, ile mógł znieść, zanim poniósł męczeńską śmierć. Jego gehenna zaczęła się po wybuchu powstania Chmielnickiego na Ukrainie. Kozacy dopadli Andrzeja Bobolę między wsiami Janów i Peredił. Opis męczeństwa świętego polskiego zakonnika jest przerażający.  Gdy poradził Kozakom się nawrócić, ci rozebrali go i bardzo mocno pobili. “Wybili mu zęby, zdarli paznokcie i skórę z rąk. Potem wlekli za końmi do Janowa. Tam zaprowadzili go do drewnianej szopy, która była używana jako rzeźnia, i dali upust bestialskiej inwencji” – czytamy w portalu Alateia. To był dopiero początek tortur. Później jezuita był przypiekany  ogniem, zdarli mu skórę z głowy i pleców, wyłupili oko. Do tego obcięli mu wargi, uszy i palce. Po tym, gdy zaczął wzywać Maryję i Jezusa, Kozacy obcięli mu język i zrobili dziurę w karku. Gdy powieszone ciało Andrzeja Boboli drgało, szydzili z zakonnika, mówiąc, że “tańczy”. W końcu ich dowódca dobił świętego szablą. Sto lat po męczeńskiej śmierci Andrzeja Boboli Kongregacja ds. Świętych Obrzędów i Ceremonii stwierdziła, że w historii Kościoła nie zanotowano równie okrutnego męczeństwa.

Jan Paweł II o Andrzeju Boboli

W 2002 roku Andrzej Bobola – jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II – został drugorzędnym patronem Polski. Sam Karol Wojtyła często wspominał męczennika. W 50. rocznicę jego kanonizacji polski papież zdradził, że w 1938 roku był świadkiem powrotu męczennika do Ojczyzny.

Albowiem jego trumna, jego relikwie wracały do Polski poprzez różne miasta, między innymi przez Kraków, zanim dotarły do Warszawy. I pamięć tego spotkania ze świętym męczennikiem pozostaje dla mnie niezatarta. Kiedy zapoznałem się z jego życiorysem, z okolicznościami jego śmierci oraz z losami pośmiertnymi, jeszcze bardziej przejrzysty stał się dla mnie ten znak, jakim jest święty Andrzej Bobola. Jego życie symbolizuje jakiś wielki okres dziejów Polski, Polski unijnej, Rzeczpospolitej trzech narodów, Polski, w której wraz z unią znalazły się także dwie odmiany chrześcijaństwa: chrześcijaństwo łacińskie – rzymskie i chrześcijaństwo wschodnie, zarówno w formie prawosławnej, jak też i w formie katolickiej, to znaczy Kościół unicki. To wszystko należy do naszej historii, do historii narodu, do historii Kościoła. Ale święty Andrzej Bobola jest nie tylko szczególnym, jakby powiedzieć syntetycznym znakiem naszej historii, przede wszystkim w wieku XVII, w trudnym wieku XVII, święty Andrzej jest równocześnie jakimś znakiem prorockim. Jeżeli uświadomimy sobie, że po odkryciu jego relikwii, jego ciała, które pozostawało mimo wszystko nie naruszone, przy tym ciele, jako przy znaku danym od Boga, skupili się wierzący, zarówno katolicy, jak i prawosławni i wspólnie otaczali go czcią, to można w tym widzieć także jakąś zapowiedź spotkania się chrześcijan Zachodu i ze Wschodu, zapowiedź tego dojrzałego owocu zjednoczenia chrześcijan, wysiłku ekumenicznego, który Kościół podejmuje razem z odłączonymi naszymi braćmi, rozłączonymi od nas braćmi chrześcijanami, zwłaszcza od czasu Soboru Watykańskiego II. Tak więc postać ta pozostaje bardzo wymowna. Bóg pozwolił świętemu Andrzejowi stać się znakiem, znakiem nie tylko spraw przeszłych, ale także i spraw, na które czekamy, do których się przygotowujemy, znakiem nie tylko tego, co dzieliło i dzieli, a dzieliło aż do śmierci męczeńskiej, ale także tego, co ma połączyć. Kościół w uroczystość świętego Andrzeja Boboli modli się właśnie o to zjednoczenie chrześcijan, o to, ażeby «byli jedno, tak jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie» – mówił Jan Paweł II

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *