Przegrany set rozdrażnił polskich siatkarzy. Biało-Czerwoni w finale Ligi Narodów!

Polscy siatkarze w finale Ligi Narodów! W wypełnionej po brzegi hali w Gdańsku Biało-Czerwoni pokonali reprezentację Japonii 3:1. Rewelacyjnie spisujący się w tegorocznych rozgrywkach Azjaci wygrali pierwszy set. To rozdrażnił Polaków, którzy w kolejnych partiach nie dali rywalom szans. – Japonia była trudnym rywalem, ale wsparcie publiczności nas poniosło – powiedział po meczu Wilfredo Leon.

Japończycy fazę interkontynentalną zakończyli na drugim miejscu, byli najdłużej niepokonaną drużyną. Jedyne dwie porażki ponieśli w dwóch ostatnich spotkaniach pierwszej części rozgrywek, w tym z Polską 0:3. W ćwierćfinale bez większych problemów pokonali natomiast faworyzowaną Słowenię bez straty seta.

Statystyka bezpośrednich spotkań przemawiała za reprezentacją Polski. Ostatni raz w oficjalnych rozgrywkach międzynarodowych przegrali z Japończykami w 2009 r. w Pucharze Wielkich Mistrzów. Od tamtej pory wygrali z nimi dziewięć spotkań, z których ani jedno nie zakończyło się tie-breakiem.

Japonia lepsza w pierwszym secie. Polska rozbita

Mecz rozpoczął się od błędu w ataku Bartosza Bednorza i skutecznej akcji Japończyków. Biało-Czerwoni szybko odrobili straty. Później gra toczyła się punkt za punkt. Azjaci dokonywali cudów w defensywie, dobrze spisywali się również w ataku. Od stanu 9:9 zdobyli dwa punkty z rzędu i objęli prowadzenie 11:9. Nikola Grbić zareagował i poprosił o czas.

Wskazówki trenera nie pomogły, Polacy źle przyjmowali, jeszcze gorzej atakowali i Serb musiał wziąć kolejną przerwę (9:13}. – Musimy grać cierpliwie – apelował Grbić. Nie pomogło, rywale zdobyli kolejne punkty. Na boisku zameldował się Wilfredo Leon. Jego atak przerwał punktową serię Japonii. Po ataku Aleksandra Śliwki Polacy doszli rywali na trzy punkty (14:17). Azjaci byli jednak niezwykle skuteczni. Bez problemu wygrali pierwszy set. Biało-Czerwoni w pierwszej partii zawiedli, aż sześć punktów zdobyli po błędach rywali. Bez tego byłby pogrom.

Biało-Czerwoni doprowadzili do remisu!

Drugi set rozpoczął się od świetnego serwisu Mateusza Bieńka i prowadzenia reprezentacji Polski 3:1. Biało-Czerwoni zdecydowanie poprawili grę, przy stanie 9:5 zareagował szkoleniowiec Japonii Philippe Blain.

Łukasz Kaczmarek i Leon dziurawi szeregi Japończyków. Dzięki nim nasz zespół utrzymywał pięciopunktową przewagę. Gdy na zagrywkę wszedł Yuki Ishikawa rywale doszli na punkt (15:14). Po bloku na Leonie był remis 18:18 i Grbić poprosił o przerwę. Po ataku Śliwki Polska prowadziła 24:23. Ishikawa doprowadził do remisu. Kolejną piłkę setową Biało-Czerwoni mieli również po ataku Śliwki.

Leon nie przedarł się jednak przez blok. Dopiero trzecia została wykorzystana! Po emocjonującej końcówce Biało-Czerwoni wygrali drugą partię 28:26.

Kapitalny trzeci set w wykonaniu Polaków!

Trzeci set rozpoczął się podobnie jak pierwszy, od świetnej zagrywki Bieńka. Japończycy byli bezradni i przegrywali 1:4. Azjaci pogubili się w przyjęciu, po atakach Leona i Łukasza Kaczmarka Biało-Czerwoni odskoczyli na sześć punktów (8:2)!

Trzecia partia to koncert Polaków. W grze naszego zespołu praktycznie wszystko funkcjonowało. Po zagrywce Norberta Hubera Biało-Czerwoni prowadzili 20:10. Blain wprowadził na boisko rezerwowych, oszczędzając czołowych graczy na kolejny set. Polacy wygrali trzecią partię do 17.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *