Tak ma uzdrawiać ojciec Bashobora. Na oczach wiernych noga pana Edmunda miała się wydłużyć, a ból zniknąć. Mamy wideo!

Dotykał wiernych, kładł ręce na ich głowach, ramionach. Na oczach zgromadzonych w kościele miał uzdrowić 67-latka. – Do ołtarza szedłem o kulach, a z powrotem już o własnych siłach – mówił “Faktowi” poruszony pan Edmund. Wszystko to działo się na rekolekcjach ojca Johna Bashobory (76 l.) w Chełmnie. Ugandyjski kapłan, charyzmatyk, uchodzący za najsłynniejszego na świecie uzdrowiciela, a nawet wskrzesiciela ludzi, do 30 lipca przebywa w Polsce.

Ojciec Bashobora przyjeżdża do Polski cyklicznie już od kilkunastu lat. Wierni wierzą w jego magiczną wręcz moc, inni nastawieni są do nauk i praktyk sceptycznie.

Od 11 lipca ojciec John Bashabora jest w Polsce. Był między innymi w Rzeszowie, Gorzowie Wielkopolskim, Toruniu. Na niektóre z jego rekolekcji są zapisy, inne są otwarte dla wszystkich. Wybraliśmy się do Chełmna i wzięliśmy udział w rekolekcjach w tamtejszej farze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Chełmno. Rekolekcje ojca Bashobory

Organizatorzy spotkania duchownego z wiernymi spodziewali się, że zainteresowanie będzie bardzo duże, bo zaznaczali nawet, by wziąć ze sobą składane krzesełka — na wypadek, gdyby zabrakło miejsc siedzących w świątyni. I niektórzy wierni mieli ze sobą stołeczki, ale ich rozkładanie nie było konieczne. Kościół nie był pełny, choć z kolejnymi minutami uczestników rekolekcji przybywało. Przyjeżdżały całe zorganizowane grupy.

Czekały na niego różne osoby — ze wszystkich pokoleń, bo byli i starsi, i rodzice z dziećmi. Wśród nich wiele osób z niepełnosprawnościami — kilka na wózkach inwalidzkich czy o kulach.

Czego oczekiwali po spotkaniu z kapłanem? Nie byli skłonni do rozmów. Około 30-letnia kobieta o kulach dopytywana przez reportera “Faktu”, dlaczego przyszła na rekolekcje, wydawała się pytaniem obruszona. Podobnie było z innymi. Ludzie byli nieufni, zamknięci w sobie, nieskorzy do dzielenia się swoimi problemami i chorobami.

Proboszcz poprosił ojca Bashoborę o cud

Proboszcz powitał ojca Johna Bashoborę. — Wielki misjonarz, za którym idzie łaska Boża i Boże wsparcie. Witamy cię ojcze Johnie pośród nas i prosimy o twoje cuda – mówił na początku nabożeństwa ksiądz z tamtejszej parafii.

— Jak się masz?! — zagadnął do wiernych po polsku kapłan z Ugandy, ale potem już nauki prowadził w języku angielskim z pomocą tłumacza. Mówił o swojej misji, o ludzkich chorobach — począwszy od alkoholizmu po rozmaite boleści. — Bóg wzywa mnie po imieniu, Bóg chce was uzdrawiać — mówił.

Przechadzał się po kościele. Dotykał wiernych, kładł ręce na ich głowach, ramionach. Do prezbiterium zaprosił rodzinę z dziećmi. Tłumaczył, jak ważna jest rodzina, jak powinna funkcjonować, podkreślał, jak ważne w rodzinie są dzieci.

Pan Edmund poczuł się uzdrowiony przez ojca Boshoborę

W pewnym momencie duchowny z Ugandy podszedł do jednego z uczestników rekolekcji. — Widzę, że masz problem. Podejdź — powiedział do 67-letniego pana Edmunda z Brzozowa. Następnie przekazał zgromadzonym, że mężczyzna ten ma problem z plecami, ponieważ na pewno całe życie bardzo ciężko pracował. Obaj usiedli na krzesłach naprzeciwko siebie.

— Bóg chce dać nam wszystkim te dary, abyśmy pomagali sobie nawzajem. Nie wiem co mnie łączy z tym mężczyzną i dlaczego go wybrałem – mówił charyzmatyk. Stwierdził, że pan Edmund ma jedną nogę krótszą. Następnie kazał mężczyźnie powtarzać za nim określone słowa. — Powiedz: “Jezu przebacz moje grzechy, grzechy mojego ojca, mojej matki. Przebacz, że pracowałem tak ciężko i nosiłem problemy rodziny, uzdrów mnie Panie, aby moje nogi były równe. Uzdrów mój kręgosłup”.

Następnie ojciec John stwierdził, że obie nogi są już równej długości i że pan Edmund może chodzić. Mężczyzna od ołtarza wracał już na swoje miejsce o własnych siłach bez kul. Wszyscy zgromadzeni zaczęli bić brawo. — Przyjechałem na rekolekcje. Przyszedłem o kulach. Nie myślałem, że ojciec John mnie poprosi. Do ołtarza szedłem o kulach, a z powrotem już o własnych siłach. Gdy tam siedziałem przed nim, wiedziałem, że na pewno mnie uzdrowi. Gdy się tam razem modliliśmy, poczułem w nogach ciepło — mówił po rekolekcjach pan Edmund.

W przerwie podczas rekolekcji ojciec John podszedł jeszcze do pana Edmunda. Powiedział, żeby trenował nogi. Zgromadzeni zaczęli podchodzić do duchownego, jakby ośmieleni tym, co się stało. Chcieli zostać zauważeni, nawiązać kontakt.

Ojciec John kolejne spotkanie zaplanował od piątku do niedzieli (28-30 lipca). Tym razem to trzydniowe rekolekcje, na zapisy, w Chojnicach. Będziemy przyglądać się jego kolejnym cudom.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *