Kary za samodzielne smażenie ryb nad morzem! To nie żart. Mamy stawki z poszczególnych miejsc

Horrendalne ceny ryb w popularnych nadmorskich smażalniach potrafią nieźle wydrenować kieszenie wypoczywających nad Bałtykiem Polaków. Jednorazowy wypad na smażonego dorsza może kosztować czteroosobową rodzinę nawet 400 zł! Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób szuka oszczędności i sama sobie smaży ryby zakupione w rybackich przystaniach. Ale czy można robić to w wynajmowanych kwaterach?

Najlepiej wie o tym pani Stanisława Piotrkowska, która od lat sprzedaje ryby na targu rybnym z Kołobrzegu.

— W smażalniach niestety ryby są drogie i nie każdego na nie stać – wyjaśnia. I dodaje, że z jej obserwacji wynika, że turyści, którzy przyjeżdżają na trzydniowe wakacje, faktycznie wolą wybrać się na obiad do smażalni. Natomiast wczasowicze, którzy spędzają dłużej czas nad morzem, wolą odwiedzić jej stanowisko.

Tu jednak pojawia się problem. Bo większość właścicieli apartamentów nie pozwala na samodzielne przyrządzanie jedzenia w wynajętej kwaterze.

— W naszych aneksach kuchennych nie ma możliwości smażenia, ponieważ nie jesteśmy w stanie zniwelować nieprzyjemnego zapachu do przyjazdu kolejnych gości. A nie chcielibyśmy, aby odczuwali dyskomfort — mówi nam pan Sławek, właściciel pensjonatu “Morfeusz” w Sianożętach (woj. zachodniopomorskie).

Inną politykę stosują właściciele ośrodka wczasowego “Zedan”, położonego kilkaset metrów dalej. — Nie mamy żadnego zakazu smażenia ryb, choć większość naszych klientów, woli korzystać ze smażalni i stołówek, aby sobie odpocząć od stania w kuchni — wyjaśnia kierowniczka ośrodka Anna Żmudzińska.

Kary finansowe

Okazuje się, że smażenie ryb w niektórych miejscach obwarowane jest karami finansowymi. Wszystko zależy od tego, jaką podpiszemy umowę z właścicielem kwatery.

— Przepisy prawa karnego nie regulują tego typu zachowania – zaznacza Mirosław Kędziorski, komendant straży miejskiej w Kołobrzegu. I dodaje, że w tym konkretnym przypadku musimy wczytać się w zapisy umowy cywilnoprawnej pomiędzy wynajmującym a właścicielem danego lokalu.

Tak jest m.in. w Mielnie, gdzie właściciel apartamentów wprowadził do regulaminu “zakaz smażenia ryb pod groźbą kary w wysokości 2000 zł”.

Nieco niższych kar za smażenie chcą niektórzy właściciele domków na wynajem. – Złamanie zakazu smażenia ryb oznacza zgodę na pokrycie kosztów dearomatyzacji domku letniskowego w wysokości 1100 zł – informują oferenci dwóch turystycznych nieruchomości, na których reklamy się natknęliśmy.

Podobnie zakaz smażenia ryb uzasadnia kilku oferentów z Ustronia Morskiego. Jednak w tym wypadku złamanie zakazu jest zagrożone karą w wysokości 500 zł.

A co na to wczasowicze?

Wypoczywający nad morzem turyści są podzieleni w tej kwestii. —Jemy rybę zarówno w restauracjach, jak i smażymy ją sobie sami – mówi 40-letni Michał z Poznania. – A gdyby ktoś mi zakaz przygotowywania samemu posiłków, to raczej nie skorzystałbym z oferty wynajęcia takiej kwatery – dodaje.

Podobną opinię na ten temat ma Sabina Gacek-Frankowska z Rabki Zdroju.

— Uważam, że jeżeli w regulaminie jest zabronione smażenie ryb, to nie należy tego robić. Ja jednak wolałabym wynająć kwaterę, gdzie nie byłoby tego typu zakazów. W dzisiejszych czasach są już takie środki, które doskonale likwidują przykry zapach, a sprzątanie kwatery jest przecież wliczone w ponoszone przez nas koszty – stwierdza kobieta.

Jednak dla niektórych turystów smażenie ryb na kwaterze to niedopuszczalne zachowanie. —My nigdy nie smażyliśmy ryb na kwaterze. I gdyby robili to inni wczasowicze, zapach ten z pewnością by nam przeszkadzał – mówią z kolei Joanna i Andrzej z Lubniewic.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *