Orgia na plebanii w Dąbrowie Górniczej. Ojciec rekolekcjonista mówi o “truciźnie”

Seksskandal na plebanii w Dąbrowie Górniczej (woj. śląskie). W miejscu, w którym na szczególną uwagę zasługuje duchowość, miały miejsce gorszące sceny. Ksiądz Tomasz Z. (48 l.) sprosił do służbowego mieszkania znajomych na… orgię. Mieli oni zażywać środki na potencję i oddawać się cielesnym uciechom. Gdy jeden z nich dostał ataku serca, wezwano służby. Znany rekolekcjonista o. Józef Augustyn w rozmowie z KAI mówi o “truciźnie”.

Ostatnie dni wakacji. W nocy z 30 na 31 sierpnia do mieszkania w parafialnej kamienicy w Dąbrowie Górniczej zostają wezwane służby ratunkowe. Kiedy medycy pojawiają się pod drzwiami, nikt ich nie otwiera. Do lokalu trzeba wejść siłowo. W asyście policji ratownicy wchodzą do środka. Na podłodze leży nagi nieprzytomny mężczyzna.

Orgia na plebanii w Dąbrowie Górniczej

Nieprzytomny mężczyzna trafił do szpitala. Od przebywających w mieszkaniu osób pobrano krew na badania toksykologiczne. Śledczy wszczęli postępowanie ws. nieudzielenia pomocy osobie będącej w stanie zagrożenia życia lub zdrowia. Swoje działania prowadzi też kościelna komisja.

Jak się okazało, jednym z uczestników spotkania jest ks. Tomasz Z. Duchowny miał zaprosić do swojego mieszkania znajomych. Mężczyźni zażywali silne leki na potencję. Jeden z nich miał je przedawkować i stracić przytomność. Wówczas jeden z uczestników seksimprezy wezwał pogotowie, a pozostali zabarykadowali się w środku.

Ojciec rekolekcjonista o “truciźnie”

Bulwersującą historię z dąbrowskiej plebanii ujawniły media. Wierni są zszokowani tym, co się wydarzyło w śląskiej parafii. Echa seksskandalu dotarły nawet za granicę.

– Zażenowanie i wstyd – podsumowuje zdarzenia na plebanii znany rekolekcjonista o. Józef Augustyn. – Dla środowiska kapłańskiego jest to sytuacja haniebna i upokarzająca. To wystarczy. Odczuwam niemal fizyczny ból na myśl, w jaki sposób ludzie młodzi, którzy szczerze zmagają się o prawość sumienia i dojrzałość ludzką i duchową, odczytują i interpretują takie skandale – wyjaśnił w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną (KAI).

– Jako księża jesteśmy tak samo krusi i ułomni, jak wszyscy ludzie, którym służymy, ale ze względu na powierzoną nam misję, od nas wymaga się o wiele więcej; wymaga się radykalizmu ewangelicznego. To, co łatwo ludzie wybaczają „świeckim”, księżom bywa przypominane i wypominane niekiedy latami – wskazał duchowny.

O. Józef Augustyn zaznaczył też, że przy okazji demaskowania podobnych skandali pojawia się pytanie, dlaczego gorszące sceny trwały nieraz dziesięciolecia i otoczenie kapłańskie oraz przełożeni przymykali na nie oczy.

– Towarzyszy mi także pytanie, dlaczego przez całe lata ofiary niemoralnego zachowania księży spotykały się z ostracyzmem, były oskarżane o „niszczenie” Kościoła, odrzucane. Stosunek do ofiar skandalicznych zachowań księży jest jednym z ważniejszych kryteriów postawy prawdy i zdecydowanej woli stawienia czoła zgorszeniom – zauważył rozmówca KAI.

– Ciężkie grzechy choćby jednej osoby, tolerowane i ukrywane przez innych członków wspólnoty kapłańskiej, są dla niej trucizną. Stają się też nierzadko początkiem deprawacji, a stopniowo także patologii; już nie tylko duchowej i moralnej, ale także emocjonalnej i społecznej. Bywa i tak, że patologią tą zarażają się kolejne osoby czy środowiska. Skandale, jakich bywamy świadkami, szokują nas niekiedy szczegółami, opisywanymi przez media, właśnie ze względu na swój patologiczny charakter – powiedział rekolekcjonista.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *