Patryk z rodziną zginęli w straszliwych okolicznościach. Obrzydliwe komentarze na temat kierowcy kii

To była straszna śmierć. Rodzina z Myszkowa (woj. śląskie) zginęła w płonącej kii. Wcześniej w ich auto uderzyło rozpędzone do co najmniej 253 km/h bmw, za kierownicą którego siedział Sebastian Majtczak. 32-letni łodzianin uciekł. Wydano za nim list gończy. Śledczy mówią o umyślnym naruszeniu zasad ruchu drogowego i spowodowaniu wypadku śmiertelnego. Pomimo to wielu komentujących umieszcza w sieci obrzydliwe komentarze.

120 km/h – z taką prędkością powinien poruszać się kierowca bmw. Sebastian Majtczak za nic jednak miał przepisy i zdrowy rozsądek. Pędził z prędkością co najmniej 253 km/h. Niewykluczone, że to mogła być wartość nawet w granicach 300-310 km/h – usłyszeliśmy od eksperta z zakresu wypadków drogowych.

Tragiczny wypadek na A1. Zginęła rodzina z Myszkowa

W sobotni wieczór, 16 września, na trasie A1 na wysokości miejscowości Sierosław doszło do tragicznego wypadku. Kierowca bmw – jak wskazali śledczy – uderzył w kię, którą podróżowali Patryk, Martyna i 5-letni Oliwier. Ich auto uderzyło w bariery ochronne i stanęło w płomieniach. Nikogo z tego auta nie udało się uratować.

– Jesteśmy zdania, że gdyby minutę, półtorej wcześniej ktoś ogarnięty stanął tam, to by się dało to może spowolnić. Nie mogę sobie darować, że nie mogliśmy być te dwie minuty wcześniej. I 20 gaśnic, by tego nie ugasiło, proszę mi uwierzyć… Ale spowolnić na pewno cokolwiek by się dało… Chociaż tego dzieciaczka wyciągnąć… Cokolwiek… – mówiła łamiącym się głosem pani Anna, która była świadkiem tragedii na A1.

– Mijał nas. Mąż zwolnił. Zdążyliśmy powiedzieć do siebie, żeby tylko nikomu nic się nie stało… I za kilka sekund rzeczy leżały już na trasie… – wyznała w rozmowie z Fakt.pl. – Mąż widział go wcześniej, zanim zaczął “walić” długimi i wszystkich nas wyganiać z pasa – zaznaczyła nasza rozmówczyni.

Rozbite bmw zatrzymało się około 250 metrów dalej. W środku był 32-letni łodzianin i dwóch mężczyzn.

Eksperci zgodni. Zabójcza prędkość kierowcy bmw

W rozmowie z ekspertami z zakresu ruchu drogowego i wypadków drogowych poruszaliśmy szczegóły tragicznego zdarzenia. Wszyscy nasi rozmówcy co do jednego byli zgodni – zabójczej prędkości kierowcy bmw.

– Nadmierna prędkość sprawia, że można mówić o widzeniu tunelowym. Kierowca widzi mniej. Samochód jest mniej stabilny, sterowny, problemem staje się zapanowanie nad nim. Przy takiej prędkości kierowca nie ma czasu na wybranie właściwego wariantu zachowania na zmieniające się warunki drogowe i, o zgrozo, ten czas zabiera też innym – wskazał w rozmowie z Fakt.pl Marek Konkolewski, ekspert w zakresie ruchu drogowego. – Można zdążyć coś zauważyć, lecz już nie mieć czasu na analizę tego i reakcję na to – przyznał.

Jak zauważył nasz rozmówca, do tragicznego wypadku doszło na autostradzie po zmroku, a więc przy słabej widoczności. – Światła mijania zapewniają dostateczną widoczność w granicach od 40 do 70 m. Przyjmując, że kierowca jechał 253 km na godzinę, oznacza to, że w sekundę pokonywał 70 m. To rosyjska ruletka, igranie z losem – powiedział Marek Konkolewski.

Z nagrań, które pojawiły się w przestrzeni medialnych, można przypuszczać, że kierowca kii jechał lewym pasem. Widać, że jechały przed nim inne auta. Być może chciał je wyprzedzić. Na łuku drogi znikąd pojawiło się bmw. Kierowca pędzącego auta zaczął mrugać światłami. Kierujący kią, jak możemy domniemywać z zamieszczonego wideo, włączył kierunkowskaz i zaczął zjeżdżać na prawą stronę, ustępował mu miejsca. Wówczas doszło do zderzenia.

Czy kierowca kii mógł przypuszczać, że bmw jedzie z prędkością rzędu 250 km/h? Nie.

Wstrząsające komentarze.

Czy kierowca kii, jak podnoszą niektórzy internauci, “za długo” jechał lewym pasem? W przestrzeni medialnej nie pojawiły się takie “dowody”. Do materiału śledczego dostępu nie posiadamy. Skąd więc takie twierdzenie?

Niektórzy w swoich “rozważaniach” poszli jeszcze dalej, zrównując “błędy”, tudzież “winę”, obu kierowców. Takie komentarze są wyjątkowo krzywdzące, bo niepoparte żadnymi dowodami, i zwyczajnie obrzydliwe.

“Lewy pas to nie kółko różańcowe”, “Won na prawy”, “Jechanie lewym pasem to jego blokowanie” – czytamy w kolejnych komentarzach. I owszem, w Polsce obowiązuje ruch prawostronny, ale też obowiązują przepisy związane z ograniczeniem prędkości, również na autostradach. I dotyczą one wszystkich, bez wyjątków.

Uderzają komentarze, w których internauci piszą o tym, że gdyby kierowca kii nie jechał lewym pasem, to do zdarzenia by nie doszło. Pomija się prędkość kierowcy bmw, o której mówią i biegli, i świadkowie.

“Niepodważalnym faktem jest, że to kierowca kii w tym wypadku zawinił tak samo, jak nie bardziej. Jeśli tego nie rozumiesz, to już twój problem, ale lepiej się nie pojawiaj na drogach szybkiego ruchu”, “Kierowca kii złamał co najmniej tyle samo przepisów co kierowca bmw”, “Kia również złamała przepisy i jest tak samo winna temu, co się stało, o ile nie bardziej” – brzmią przykładowe wstrząsające komentarze.

Czy to oznacza, że z tajemniczego nadania niektórzy mogą bezkarnie popełniać wykroczenia, a nawet drogowe przestępstwa? Czy ze względu na wartość prowadzonego pojazdu i jego prędkość mogą czuć się uprzywilejowani?

Podkreślmy, że kierowca bmw, co wynika ze słów świadków tragicznych zdarzeń na A1, jechał z zawrotną prędkością od dłuższego czasu, przeganiając innych kierowców. – Widzieliśmy, co wyprawiał kierowca bmw i jak “wyganiał” ludzi ze swojej trajektorii lotu (bo jazdę z taką prędkością nie można nazwać inaczej) – słyszymy od naszego rozmówcy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *