Rodzina z dziećmi dziewięć dni błąkała się po górach. Znaleźli ich w Dolinie Chochołowskiej

Kilkunastoosobowa rodzina z dziećmi dziewięć dni błąkała się po górach. Przeszła przez słowackie i polskie Tatry akurat w czasie załamania pogody. Tułaczka omal nie zakończyła się śmiercią. Najgorzej było, gdy ludzie ci wyszli z lasu w Dolinie Chochołowskiej…

Na grupę zwrócili uwagę turyści. Kilkanaście osób (także dzieci) koczowało przy drodze w Dolinie Chochołowskiej. Na miejsce wyruszył patrol policji z Zakopanego.

— Była niedziela (15 października 2023 r.) rano, kiedy dotarł do nas sygnał, że w Dolinie Chochołowskiej znajduje się kilkunastoosobowa grupa dorosłych i małych dzieci — informuje asp. sztab. Roman Wieczorek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.

— Kiedy patrol dotarł na miejsce, okazało się, że to imigranci, którzy przekroczyli granicę słowacko-polską. Wszyscy byli wyczerpani, przemoczeni i zmarznięci, a małe dzieci wymagały natychmiastowej pomocy.

Szli przez góry

W ostatnich dniach w Tatrach panowały fatalne warunki pogodowe. Padał ulewny deszcz, a w górach obficie sypnęło śniegiem. Temperatura spadła w nocy poniżej zera. W dzień było niewiele cieplej. W dodatku wiatr potęgował uczucie chłodu.

Przy takich warunkach niewielu turystów wychodzi u nas w góry. Tymczasem grupa 14 osób (trzech mężczyzn, dwie kobiety i dziewięcioro dzieci w wieku od pięciu do 15 lat) właśnie w takich warunkach spędziła wysoko w Tatrach co najmniej kilkadziesiąt godzin. Błąkali się po górach.

Kiedy policjanci dotarli do zmarzniętej rodziny, zorientowali się, że potrzebują wsparcia innych mundurowych. Wezwali posiłki, ale zanim te dotarły z Zakopanego, w sukurs funkcjonariuszom pospieszyli turyści. Oddali im ciepłą herbatę z termosów i żywność, jaką przy sobie mieli.

Rodzina z dziećmi dziewięć dni błąkała się po górach

Szybko wyjaśniło się, co dorośli z grupą dzieci robią w taką pogodę w Tatrach. To Kurdowie z tureckimi paszportami, którzy próbowali przedostać się do Polski.

Ostatnie dziewięć dni szli pieszo. W sobotę przekroczyli granicę słowacko-polską i zabłądzili w lesie, a potem wyszli na drogę w Dolinie Chochołowskiej.

Najbardziej wyziębione i wyczerpane 5-letnie dziecko trafiło do szpitala w Zakopanem. Pozostali mogli ogrzać się w placówce Straży Granicznej w Zakopanem. Tam dostali suche ubrania i posiłek.

O losie kurdyjskiej rodziny zdecyduje Straż Graniczna, która wyjaśnia okoliczności przekroczenia przez nich polskiej granicy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *