Katastrofa na Stadionie Narodowym. Kolejna kompromitacja Biało-Czerwonych!

To się nie mieści w głowie! W eliminacjach mistrzostw Europy 2024 reprezentacja Polski straciła w meczach z zajmującą 159. miejsce w rankingu FIFA Mołdawią aż pięć punktów. Po porażce w meczu wyjazdowym w Kiszyniowie Biało-Czerwoni z trudem zremisowali na Stadionie Narodowym 1:1. – Ogromny smutek i rozczarowanie – podsumował wynik strzelec gola dla naszego zespołu Karol Świderski.

W Kiszyniowie Polska sensacyjnie przegrała 2:3, mimo że do przerwy prowadziła 2:0. Reprezentacje prowadził wówczas Fernando Santos. – Zupełnie mnie nie interesuje tamten mecz, bo zajmowałem się wtedy reprezentacją do lat 21. To będzie dla nas istotne spotkanie i proszę kibiców, żeby nas wsparli. Musimy być czujni i zmobilizowani – stwierdził przed spotkaniem Michał Probierz, który zadebiutował jako selekcjoner w meczu z Wyspami Owczymi (2:0).

W porównaniu z tamtym spotkaniem w pierwszym składzie doszło do dwóch zmian. Bartosza Slisza i Matty’ego Casha zastąpili Karol Świderski i Paweł Wszołek.

Katastrofa w pierwszej połowie. Polska – Mołdawia 0:1

Niespodziewanie to zespół Mołdawii zaatakował od pierwszego gwizdka arbitra. Dwa razy zakotłowało się w szesnastce Polaków, ale rywale nie zdołali oddać strzału. Biało-Czerwoni nie mogli natomiast przedrzeć się przez uważnie grającą obronę gości. Po stratach Piotra Zielińskiego i Patryka Dziczka Michał Probierz podniósł się z ławki i nerwowo gestykulował przy linii bocznej.

Dopiero po dziesięciu minutach Polacy zaczęli groźniej atakować. Przemysław Frankowski i Paweł Wszołek zagrywali jednak mało dokładnie w pole karne. W 15. minucie Mołdawia mogła objąć prowadzenie. Virgiliu Postolachi w dobrej sytuacji posłał piłkę nad poprzeczką. Po chwili błąd popełnił Wojciech Szczęsny, minął się z piłką. Żaden z rywali nie zdołał tego wykorzystać.

W 21. minucie po znakomitym zagraniu Karola Świderskiego okazję miał Wszołek, posłał piłkę obok słupka. To jednak goście wciąż byli groźniejsi. W grze Biało-Czerwonych dużo było chaosu a mało przemyślanych zagrań.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *