Nie żyje Wojciech Korda. Lider Niebiesko-Czarnych przeszedł sześć udarów

Nie żyje Wojciech Korda — taka informacja trafiła do mediów w sobotę 21 października. O śmierci lidera Niebiesko-Czarnych poinformowała jego żona Aldona. Ostatnie lata życia muzyka były naznaczone wielkim cierpieniem.

Wojciech Korda zapisał się w historii polskiej muzyki jako wokalista, gitarzysta i kompozytor. W połowie lat 60. dołączył do zespołu Niebiesko-Czarni i występował razem z nim przez 12 lat do czasu rozwiązania składu. Wspólnie wylansowali wiele przebojów i zdobyli nagrodę na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Po rozwiązaniu składu wspólnie z żoną Adą Rusowicz stworzył kapelę Ada i Korda&Horda. Na początku lat 90. doszło do olbrzymiej tragedii — wypadku samochodowego z udziałem małżonków i innych muzyków. Korda ocalał jako jedyny.

Nie żyje Wojciech Korda

Informację o śmierci Wojciecha Kordy za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazała jego żona Aldona.

Dzisiaj o godz. 13.40 po bardzo długiej i ciężkiej chorobie odszedł mój kochany Mąż

— napisała w sobotę 21 października na swoim profilu na Facebooku Aldona Kędziora-Korda, żona muzyka.

Także na profilu Polskiej Fundacji Muzycznej pojawił się wpis o odejściu lidera Niebiesko-Czarnych. “W sobotę 21 października 2023 r. o godz. 13.40 po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Wojciech Korda. Był polskim wokalistą rockowym, gitarzystą, kompozytorem, współtwórcą muzyki do pierwszej polskiej rock-opery “Naga”. Od początku choroby Wojciech Korda pozostawał pod opieką Polskiej Fundacji Muzycznej” — czytamy na profilu fundacji.

Wojciech Korda cierpiał od lat

Wojciech Korda od wielu lat był przykuty do łóżka. W 2015 r. Wojciech Korda dostał udaru, niestety w krótkim czasie przeszedł pięć kolejnych, musiał mieć też zrobioną tracheotomią. Muzyk od kilku lat nie chodził, oddychał dzięki respiratorowi, był też karmiony dojelitowo.

Żona Aldona z wielkim oddaniem opiekowała się chorym mężem, jednak w pewnym momencie potrzebne było wsparcie finansowe. Tu z pomocą przyszła Polska Fundacja Muzyczna.

— Przy tak chorej osobie, która przeszła sześć udarów, a pierwszy był w 2015 r., wiadomo, że jest trudno i jest raczej coraz gorzej, a nie coraz lepiej. Gdyby nie ciężka 24-godzinna praca żony, pani Aldony, jej oddanie i wysiłek, Wojtka pewnie już nie byłoby wśród nas — mówi “Faktowi” Tomasz Kopeć z Polskiej Fundacji Muzycznej.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *