“Synowa co sobotę zostawia niemowlę i wychodzi z koleżankami. Czy ona oszalała?”

“Nie mogę na to patrzeć! Nie wiem, czy moja synowa nie rozumie, że w pierwszych miesiącach życia dziecko potrzebuje głównie matki? A ona co tydzień, w każdą sobotę zostawia małego z synem i idzie z koleżankami na miasto. Po co? Ja tego nie pojmuję. Ma w domu takie szczęście i wychodzi Z KOLEŻANKAMI? I jeszcze, żeby to chociaż raz w miesiącu. Ale nie… ona musi co tydzień. Żeby się odstresować. A jakie ona ma stresy? Nie robi nic, poza opieką nad synem. Mój syn na nią zarabia i jeszcze potrafi w domu posprzątać i obiad ugotować, żeby ona mogła odpocząć. Jakie to czasy nastały, szkoda gadać”.

Moja synowa przesadza

Kiedyś, jak dziecko przychodziło na świat, to wszystko inne przestawało być ważne. Liczył się tylko ten mały bobas, który rozświetlał codzienność swoją obecnością.

Urodziłam syna i córkę. Robiłam wszystko, żeby dać im jak najwięcej rodzicielskiej miłości. Spędzałam z nimi mnóstwo czasu i naprawdę mogę powiedzieć, że poświęciłam się swoim dzieciom w pełni. Nawet przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, żeby gdzieś któreś z nich zostawić i sobie wyjść.

Chciałam się spotykać z koleżankami? Zapraszałam je do siebie na kawę. Żadnej głośnej muzyki, żadnego alkoholu. Trzeba być odpowiedzialnym.

A synowa co robi? Zostawiam tego maluszka, odciąga mleko i syn karmi butelką przez 2 dni, bo ona musi się napić!

Nie rozumiem, dlaczego on się na to godzi

To jest dla mnie jakiś obłęd. Mówi mi, że lubi ten czas tylko dla siebie i małego. Nie przeszkadza mu,  że musi wypełniać obowiązki matki.

Mój mąż nigdy sam z żadnym z dzieci nie został. Wychodził do pracy, to miał prawo się wyrwać raz na jakiś czas i spotykał się, z kim chciał, poza domem, żeby w domu była cisza i spokój.

Zrozumiałabym, gdyby to mój syn chciał się odstresować. Bo jednak chodzi do tej pracy i w domu jeszcze większość obowiązków odwala. Ale ona? No bez przesady.

Syn jednak nie słucha żadnych argumentów i udaje szczęśliwego. Bo musi udawać! Przecież żaden normalny mężczyzna w takiej sytuacji nie byłby zadowolony.

przyjaciele się bawią

Chyba zgłoszę to do opieki

Ja to bym była naprawę najszczęśliwsza, żeby jej prawa zabrali. Bo skoro ona od własnego dziecka musi uciekać, żeby odpocząć, to znaczy, że do roli matki nie dorosła. Kobieta 26 lat – toć to wstyd!

Zwróciłam jej ostatnio uwagę, ale i ona i mój syn wrzasnęli na mnie, że mam się nie wtrącać.

Jestem przekonana, że ona jakoś go do tych weekendów zmusiła. I jeśli to będzie się dalej powtarzać, to ja po prostu pójdę do opieki i to zgłoszę.

Najlepiej by było, jakby syn i wnuczek zamieszkali ze mną. Ja bym się nimi odpowiednio zaopiekowała, a nie, że on jeszcze obiad musi gotować. Paranoja!

Jej to chyba jest potrzebna jakaś psychoterapia. Bo innej szansy już tutaj nie widzę.

A mały będzie miał niedługo matkę gdzieś. Ale to tylko i wyłącznie jej wina.

No! To sobie ulżyłam :).

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *