“Kupię jedzenie, albo zapłacę rachunki. Mam tylko skromną rentę i nie stać mnie na życie w tym kraju”

“Ostatnio wciąż muszę wybierać. Czy kupić lekarstwa, czy zapłacić rachunki, czy zrobić spożywcze zakupy. Pracowałam przez tyle lat i wcale nie zarabiałam mało. Swego czasu żyło mi się dobrze w tym kraju, ale wiele się zmieniło. Jestem już u kresu sił i życie przelatuje mi teraz przez palce. Chciałabym móc się o nic nie martwić. Nie mogę!”

“Kupię jedzenie albo zapłacę rachunki”

Każda rodzina w tym kraju odczuła na własnej skórze skutek inflacji. Ceny szybują w górę z zawrotną prędkością i z dnia na dzień stają się kompletnie nieaktualne.

W przypadku pełnych rodzin, gdzie są dwie pracujące osoby, brak kredytów i obowiązku kupowania co miesiąc góry leków, da się jeszcze (choć ciężko) związać koniec z końcem.

Jednak Pani Helena jest zupełnie sama. Żyje ze swojej skromnej renty, z której po zrobieniu wszystkich opłat, nie zostaje jej nawet na jedzenie:

Kiedy żył jeszcze mąż, byliśmy w stanie z mojej renty zrobić wszystkie opłaty i kupić lekarstwa dla mnie. Jego renta starczała na jego leki i mogliśmy co tydzień normalne iść na spożywcze zakupy. Może nie jakieś wyszukane, bo raczej zawsze było skromnie i z listą, ale zawsze było co włożyć do garnka.

starsza kobieta liczy wydatki

“Dziś zdarza się, że przez cały dzień nic nie jem”

Teraz Pani Helena jest w dużo gorszej sytuacji. Przyznała, że są dni, kiedy wręcz się głodzi:

Czasem nie mam co jeść. Nawet zapasy sucharków, które zwykle moczę w wodzie, szybko się kończą.

Powinnam dostarczać organizmowi witamin. Jeść owoce, warzywa, nabiał.

A są takie dni, że zajadam się tymi sucharkami z wodą jak najlepszym przysmakiem.

Czasami synowa podrzuci mi coś do jedzenia. Choć zawsze, kiedy pyta o moją sytuację materialną, ja mówię, że jest dobrze.

starsza pani spisuje wydatki

“Wstyd mi się przyznać do prawdy!”

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale Pani Hela na własnej skórze odczuła, że jednak jest inaczej:

Człowiek jest szczęśliwy, kiedy jest spokojny. A we mnie tego spokoju nie ma. Nie ma go, bo nie stać mnie na podstawowe potrzeby.

Ja nigdy nie trwoniłam pieniędzy. Fakt, że zwiedziłam kawałek świata, ale na każdą taką wycieczkę dorabialiśmy sobie z mężem dodatkowo.

Poznawaliśmy nowe smaki, ale wszystkim dzieliliśmy się na pół, żeby zaoszczędzić.

Szanowaliśmy pieniądz, wierząc że to da nam na starość spokojne życie. Nie dało. A mąż zmarł po ciężkiej chorobie i śmiem nawet powiedzieć, że gdyby nie brak pieniędzy na lepsze leki, byłby tu wciąż ze mną.

Pani Helena pisze, że jej życie polega głównie na liczeniu:

Nie znoszę matematyki! Ale liczyć potrafię doskonale. I każdy grosik jest dla mnie ważny. Chciałabym jednak już od tego odpocząć, a jednocześnie jeszcze pożyć. Ale tak, jak sobie zasłużyłam. A nie w biedzie i ubóstwie.

Znacie to? Przeliczanie każdego grosza i zastanawianie się, na co można wydać, a z czego trzeba zrezygnować?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *