“Przyszłej teściowej przeszkadza moja waga. Uważa, że powinnam być chudsza. Mam tego dość!”

Jestem typem kobiety, która nigdy nie nosiła rozmiaru S lub M. Zawsze byłam troszkę grubsza i nosiłam 40 lub 42. Nie ukrywam, że mam na czym usiąść i czym oddychać, ale to chyba dobrze? To jednak nie podoba się mojej smukłej przyszłej teściowej, która nosi rozmiar 34 i ma talię osy. Mam już dość jej perfidnych zaczepek.

“Nie jestem typem modelki”

W gimnazjum i liceum miałam bardzo dużo kompleksów z powodu swojej budowy ciała. Koleżanki były takie bardzo szczupłe i wysokie, a ja niby nie byłam gruba, ale z drugiej strony zawsze miałam większe piersi i pupę niż moje rówieśniczki, dlatego często byłam obiektem kpin i żartów.

Swoje ciało zaczęłam akceptować na studiach i to głównie z powodu chłopaków, którzy zwracali na mnie wyjątkową uwagę. Imponowało mi to, że cieszę się większym powodzeniem wśród mężczyzn, niż laski, które startowały w konkursach dla modelek. Wtedy zrozumiałam, że moje ciało jest moim atutem, bo facet nie pies na kości nie poleci.

W swojej pierwszej pracy poznałam Marcina. Świetnie nam się rozmawiało i czułam, że jest między nami magiczne porozumienie. Podobało mi się zwłaszcza to, że Marcin nie chciał na siłę zaciągnąć mnie do łóżka. Pamiętam, jak często wspominał, że kocha mnie za to, że jestem bardzo wartościową kobietą. Nasza relacja rozwijała się jak w bajce, dopóki nie poznałam jego rodziców, a w zasadzie jego matki.

starsza kobieta przyglądająca się z uśmiechem rozmowie mężczyzny i kobiety

“Przyszła teściowa kpi z mojego wyglądu”

Marcin nigdy nie mówił zbyt wiele o swoich rodzicach. Zwlekał też z tym, żeby przedstawić mnie swoim rodzicom, pomimo że moich poznał już kilka miesięcy temu. W końcu postawiłam sprawę jasno i powiedziałam, że to najwyższy czas, żebym mogła porozmawiać z jego matką i ojcem.

Pierwsze spotkanie odbyło się w rodzinnym domu Marcina. Bardzo ładnie się ubrałam i umalowałam, licząc, że spodobam się jego rodzicom. Myliłam się. Ojciec mojego wybranka był co prawda miły i trochę podobny do Marcina, ale matka to istna zołza.

Ta kobieta najpierw spojrzała na mnie z niesmakiem, a potem przy stole rzucała kąśliwe uwagi, że otyłość to choroba. Gdy spróbowałam deseru, przyszła teściowa stwierdziła, że obżarstwo prowadzi do tego, że “tak właśnie się wygląda”. Nie wytrzymałam. Wyszłam do toalety, gdzie zaniosłam się cichym płaczem. Wszystkie demony przeszłości właśnie do mnie wróciły. Te stare wspomnienia ze szkoły znów odżyły i sprawiły, że trudno było mi się opanować.

Wzięłam dwa głębokie wdechy, poprawiłam makijaż i wróciłam do stołu. Gdy jego matka spostrzegła, że jestem roztrzęsiona, tylko się uśmiechnęła. To fakt, że ona prezentowała się świetnie. Była bardzo szczupła i elegancka i wyglądała na co najwyżej 40 lat, a z pewnością miała znacznie więcej.

Gdy spotkanie dobiegło końca, usłyszałam, jak mama Marcina zapytała go, czy za tydzień też przyjdzie na obiad z tą “grubą świnką”….

Najbardziej rani mnie to, że Marcin kompletnie nie ma jaj, żeby postawić się swojej matce. Widziałam, że bardzo nie podobały mu się tezy wygłaszane przez jego mamusię, ale ani razu nie zareagował i się jej nie przeciwstawił.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *