Mój ojciec jest ciężko chory, ale nie mam zamiaru się nim zajmować. Moje rodzeństwo każe mi płacić alimenty!

“Relacje z moją rodziną nigdy nie należały do najłatwiejszych. Postanowiłam się odciąć kilka lat temu. Kiedy otrzymałam informację, że mam teraz płacić alimenty na mojego ojca, który całe życie pił i bił, prawie zemdlałam. Przecież samej ledwo co mi starcza na życie!”

Ciężkie dzieciństwo

W domu było nas troje – młodsi siostra i brat i ja najstarsza z rodzeństwa. Wychowywała nas głównie matka, bo ojciec ciągle się włóczył po mieście i przepijał wypłatę. Mama była szwaczką i z tego co zarobiła, ledwo starczało na jedzenie. W tamtych czasach nie było dofinansowań dla rodzin z dziećmi ani innych dodatków. Byliśmy zdani sami na siebie. Jak w zimę nie mieliśmy czym palić w domu, to siedzieliśmy w czapkach i rękawiczkach, takie to było życie.

Mojego ojca nie wspominam zbyt dobrze. Nigdy go nie było, a jak był to zawsze surowy i niedostępny. Dużo wymagał, a jak się napił, to już wszystkiego się czepiał. Potrafił podnieść na nas rękę. Ja byłam najstarsza, więc najczęściej mi się obrywało, czasami też po uszach dostawał mój brat. Siostra raczej była ulubienicą tatusia, więc jej się najbardziej poszczęściło.

W końcu czas dzieciństwa się skończył i każdy poszedł na swoje. Matka dużo chorowała i w końcu dopadło ją coś. Zmarła, kiedy miała raptem 55 lat. Ojciec bez niej całkiem się rozpił. Przez pewien czas próbowałam mu pomóc, jeździłam, zawoziłam zakupy, gotowałam obiady. Każda moja pomoc była odtrącana, a ojciec był w coraz gorszym stanie. Co więcej, pozwalał sobie na coraz większą agresję w moim kierunku, dlatego postanowiłam odciąć się od niego raz na zawsze, aby nie zatruwał mi dłużej życia.

Mężczyzna z siwym zarostem leży w łóżku

Teraz chcą ode mnie alimentów

Minęło kilkanaście lat w spokoju, kiedy odezwało się do mnie rodzeństwo.

Jadwiga, słuchaj, tata jest ciężko chory, trzeba się nim zająć, a my mamy swoje rodziny. Ty nikogo nie masz, może byś się nim zajęła?

Tak właśnie brzmiała ich pierwsza propozycja. Bardzo się zdenerwowałam, ale wytłumaczyłam im, że mam swoje problemy zdrowotne i nie dam rady się zająć ojcem. W rzeczywistości nawet jakbym miała końskie zdrowie, to bym przy nim palcem nie ruszyła.

Miesiąc później znowu do mnie zadzwonił brat.

Słuchaj, musimy go oddać do domu opieki, Jola już znalazła odpowiedni, tylko musisz się z nami co miesiąc na niego składać 1,5 tys. zł. No takie są ceny. Wiesz, że ojciec ma śmieszną emeryturę.

Odpowiedziałam, że za to co zrobił mi przez całe życie, nie dołożę się ani grosza do utrzymywania go, tak jak on nie dołożył się do mojego utrzymania całe życie. Strasznie nas to skłóciło z rodzeństwem. Kilka tygodnie później otrzymałam wezwanie do zapłaty. Aż mi się słabo zrobiło. Okazało się, że mam teraz płacić alimenty na utrzymanie ojca na starość. Jaka jest na tym świecie sprawiedliwość? Czy można się w ogóle od tego odwołać? Sama nie mam z czego żyć!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *