“Mój 30-letni syn nadal ze mną mieszka i nawet po sobie nie sprzątnie. Wstydzę się zaprosić koleżanki!”

“Karol skończył w tym roku 30 lat. Wszystkie koleżanki mi się dziwią, dlaczego go nie wyrzucę z domu. Jak można wyrzucić z domu własne dziecko?! Ale mógłby, chociaż po sobie posprzątać. Czuję, że zawiodłam jako matka i gdzieś popełniłam błąd”.

Syneczek mamusi

“Karol nigdy nie garnął się do pracy. Jeszcze kiedy był mały, chcieliśmy mu wszystko ułatwić i wyręczaliśmy go w wielu sprawach, a co więcej – na wiele pobłażaliśmy. Wtedy tak tego nie odbierałam, ale teraz – z perspektywy czasu- widzę, że to był błąd. Mój syn nie nauczył się odpowiedzialności i samodzielności, ponieważ całe życie polegał na nas. Aż za bardzo.

W szkole, kiedy zawalił jakiś przedmiot albo wagarował, od razu biegłam z kwiatami do nauczycielki i za niego przepraszałam. Albo się kłóciłam, że to ich wina a mój Karolek nic takiego nie zrobił. Kiedy syn był już starszy, próbowaliśmy go nakłonić do pomocy przy sprzątaniu czy gotowaniu, ale nigdy się do takiej roboty nie garnął. Nawet śmieciu mu było ciężko wyrzucić.

Kiedy skończył szkołę i poszedł na studia, poznał nawet dziewczynę. W końcu to bardzo przystojny chłopak. Widać było, że zaczął się dla niej starać, lepiej się ubierał, chodził zawsze wypachniony i ogolony. Ale kiedy minęło trochę czasu i postanowili razem zamieszkać na próbę, Karol po miesiącu wylądował z powrotem w swoim pokoju. Pytałam go, co się stało, ale usłyszałam tylko, że to pedantka była i ciągle coś od niego chciała, a on nie jest stworzony do tego, żeby codziennie odkurzać i myć kibel. Wtedy zrozumiałam, co się wydarzyło. Po prostu dziewczyna nie mogła już znieść tego, że wszystko musi za niego robić. A szkoda, bo taka miła była.

Kobieta z rozłożonymi rękami

To się musi skończyć

Po tym incydencie zaczęłam inaczej patrzeć na Karola. Więcej od niego wymagałam. Zrozumiałam, że jeśli się nie zmieni, to już zawsze zostanie z nami w domu, bo żadna kobieta go nie zechce. Było kilka awantur, ale trochę udało mi się przeforsować. Ale niestety – Karol nadal z nami mieszka. Od czasu feralnego rozstania nie udało mu się spotkać innej kobiety. Po studiach przestał praktycznie wychodzić z domu. Pracuje zdalnie i siedzi przez większość dnia zamknięty w swoim pokoju.

W środku panuje okropny bałagan, ale już tam nie wchodzę, bo kiedyś próbowałam posprzątać i uszkodziłam mu jakieś sprzęty. Ależ się wściekł! Najgorsze jest to, że wstydzę się zaprosić koleżanki. Większość z nich bawi już wnuki. Opowiadają o tym, jak to ich córki czy synowie sobie świetnie radzą w życiu, wyemigrowali, albo wyjeżdżają na zagraniczne wakacje, osiągają sukcesy w pracy, kupują nowe mieszkania i domy. Co ja mogę powiedzieć o Karolu? Że mieszka od urodzenia w swoim pokoju?”

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *