“Moi rodzice dali nam pokaźną sumkę na dobry start. Mam żal do męża, bo teściowie nie dali nam nic”

” W mojej rodzinie wszyscy trzymamy się razem. Rodzice zawsze bardzo o nas dbali. U mojego męża jest kompletnie inaczej. Jego mama ma jakąś dziwną teorię na temat wypuszczania dzieci w świat. Najgorsze, że mój Marek twierdzi, że jest wdzięczny rodzicom za takie podejście. Posprzeczaliśmy się ostatnio, bo od teściów nie dostaliśmy nic, a moi rodzice zapewnili nam niezły start. No dla mnie to dziwne, że zamiast pomóc synowi, wyjechali na egzotyczną wycieczkę. Marek ma zupełnie inne zdanie na ten temat.

Moi rodzice bardzo mi pomagają

Z Markiem poznaliśmy się na studiach. On od urodzenia mieszkał w Warszawie, ja przeniosłam się, bo tam była moja wymarzona uczelnia. Zaimponowało mi, że mimo że nie musiał, wyprowadził się od rodziców. Studiował i sam się utrzymywał. Ogólnie był bardzo samodzielny.

Ja do rodziców jeździłam co weekend, mimo że miałam 300 kilometrów, on do swoich wpadał raz w miesiącu. Nie bardzo mi się to podobało. Wyobrażałam sobie, że jego rodzice są okropni. Musiał być jakiś powód, że tak niechętnie do nich jeździł.

Po roku spotykania się poznałam przyszłych teściów. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że mieszkają w okazałym domu i są naprawdę spoko. Tym bardziej zaczęło mnie dziwić, że tak skąpią kasy synowi.

U mnie w rodzinie panują całkiem inne zasady. Rodzice w zasadzie życie poświęcili naszemu wychowaniu i wykształceniu. Ich potrzeby zawsze schodziły na drugi plan. Szczególnie jak nam potrzebna była pomoc. Na studiach w zasadzie to oni mnie utrzymywali. Starałam się czasem coś dorobić na ekstra potrzeby, ale to był dodatek. Marek nie dostawał praktycznie nic od starych.

Kobieta ubrana w pomarańczową blużę

Teściowie nie pomogli nam nawet z weselem

Po naszym ślubie było dokładnie tak samo. Już przy organizacji wesele wyszło, jacy są naprawdę. Dla mojej mamy punktem honoru było  wyprawienie córce tradycyjnego wesela. Marek zgodził się na huczną imprezę, ale swoją część sfinansował sam. Rozumiałabym to, gdyby teściom kiepsko się powodziło, ale wierzcie mi, są wyjątkowo majętni.

Wtedy pierwszy raz postanowiłam to skomentować. Wygarnęłam ukochanemu wszystko, co o tym sądzę. A on! On w ogóle nie zrozumiał, o co mi chodzi. Stwierdził, że jesteśmy dorośli i to nasza sprawa, na co chcemy wydawać pieniądze, tak samo, jak to nie nasza sprawa, na co wydają nasi rodzice. On w ogóle nie miał żalu do swoich starych!

Przy kupnie mieszkania było to samo. Teściowie nawet się nie zapytali, czy coś nam dorzucić. U mnie rodzice jak zawsze stanęli na wysokości zadania. Dostaliśmy od nich 100 tysięcy i dzięki temu nie musieliśmy brać kredytu.

Po tym wszystkim wybuchłam i zapytałam Marka, czy mu nie wstyd, że moja rodzina tyle dała nam na start, a jego w tym czasie, za kasę, która nam by się przydała, pojechali sobie na wypasione wczasy.

Normalnie ręce mi opadły, jak  powiedział:

Aśka, a tobie nie wstyd brać tyle od twoich rodziców? Chyba jesteśmy dorośli i zarabiamy na swoje potrzeby.

No czuję, że on kompletnie nie rozumie, o czym ja mówię. Lubie teściów, są naprawdę w porządku, ale mam do nich żal. Rodzice z nich są średni… Myślę, że jesteśmy z dwóch różnych światów. Może zrozumieją kiedyś swój błąd. Oby!”

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *