“Ostatni raz przygotowuję Wigilię. Wszystko na mojej głowie i zero wdzięczności. Co za rodzina!”

Wigilia to nie tylko klimatyczne kolędy, światełka i ubieranie choinki. To także praca w kuchni i przygotowywanie niezliczonej ilości potraw, które i tak po świętach zostają w lodówce, bo wszyscy są przejedzeni. Niezależnie od tego, jakbyśmy w poprzednich latach nie obiecywali sobie, że więcej tyle nie będziemy gotować, to i tak kończy się na tym samym. Coś wie o tym nasza czytelniczka z Sandomierza.

“Ostatni raz robię Wigilię” – zarzeka się 49-latka

Teresa ma trójkę dorosłych dzieci, które mieszkają same. Boże Narodzenie spędzają wszyscy w domu Teresy i jej męża Arka. Dla kobiety nie byłoby w tym niczego irytującego, gdyby nie fakt, że wszystko spoczywa na jej barkach.

Ja już przyznam, że mam dość, bo przecież cały czas pracuję, mam jakieś swoje obowiązki, a do tego muszę przygotować Wigilię na 17 osób. Kompletnie nikt mi nie pomaga, a wszyscy są szczęśliwi, że mogą przyjść na gotowe. Przyrzekłam sobie, że ostatni raz robię sama Wigilię

załamana kobieta w zielonej bluzce i czarnych spodniach siedzi na blacie w kuchni

“Mąż nawet nie odkurzył”

Renata jest zawiedziona tym, jak zachowuje się rodzina. Była przekonana, że gdy dzieci się wyprowadzą, to pomogą w jakiś sposób w przygotowaniach.

Szczerze mówiąc, to liczyłam, że któreś z nich mi łaskawie pomoże. Ja naprawdę nie muszę tego robić, bo później i tak usłyszę, że coś źle przyprawiłam. Po co mi to? Zero wdzięczności i wsparcia, a mężuś, jak przychodzi z pracy, to się kładzie, bo jest zmęczony. Przepraszam bardzo, a ja nie jestem zmęczona? Co za brak wdzięczności!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *