“Nic nie umiesz ugotować” – ciągle słyszę od swojego rozgoryczonego męża

Od zawsze czułam, że gotowanie to nie jest mój konik, ale starałam się że wszystkich sił, aby bliscy byli najedzeni i mogli poczuć nowe smaki. Niestety okazuje się, że mój mąż ma nieco inne zdanie w tej kwestii.

“Matka nie nauczyła Cię gotować?” – pytał mój mąż

Czasem mam wrażenie, że mieszkam pod jednym dachem z kimś zupełnie obcym. Z kimś, kto kompletnie nie rozumie moich potrzeb, mojej wrażliwości i tego, jak odbieram i postrzegam świat. Wiktor zawsze był wyniosły i wiem, że niektórym to się może nie podobać, ale mi to przez większość czasu odpowiadało. Niestety gdy zamieszkaliśmy razem, wiele się zmieniło. Zaczął być wobec mnie bardzo krytyczny i nie widział, jak się staram, a on nie robi nic. Dosłownie nic. Myśli chyba, że wystarczy tylko to, że jest, bo przecież jest tak ekstra, że ja nie mogę mieć wobec niego żadnych oczekiwań.

Co najbardziej mnie rani? To, że Wiktor nie widzi moich starań kulinarnych. Ja naprawdę nie umiałam gotować, mama mi pokazywała niektóre rzeczy, ale nie mam do tego głowy kompletnie. Wiele robię, aby się zmienić, a nawet chodziłam na kurs i dzięki niemu wiem, jak łączyć niektóre składniki ze sobą, ale co z tego, jak tego nikt i tak nie docenia… Jakiś czas temu nawet Wiktor wykręcił twarz w grymasie i z wyrzutem powiedział do mnie: “Matka nie nauczyła Cię gotować?!”. Zrobiło mi się tak przykro, tym bardziej, że moja mama zmarła, gdy miałam 18 lat.

kobieta w buzie z kapturem na głowie siedzi wtulona w fotel

“Wstyd kogoś zaprosić na kolację”

Wiktor jest szanowany w pracy i jest na wysokim stanowisku, dlatego kilka razy w naszym domu pojawiali się goście z jego firmy. Wtedy zawsze kazał mi zamawiać katering, bo mówił, że moje gotowanie doprowadziłoby do klęski. Śmiałam się na początku, ale później zaczęło robić się niemiło.

Teksty tego typu, że nie umiem gotować, to jest dla mnie codzienność. Za każdym razem robię coś źle, nie umiem dobrać smaków, a przystawki jego zdaniem wyglądają jak najgorszy posiłek z jego koszmaru. Jest mi tak przykro, bo naprawdę wiele rzeczy poświęcam, aby rozwijać się kulinarnie, a Wiktor tego nie umie docenić. Robię mu kanapki do pracy na drugie śniadanie, na obiad, drugi obiad w domu, później smakołyk jakiś i kolacja, ale dla niego to i tak mało…

Ja już nie wiem, jak mam się zachowywać i co mu przygotowywać, aby jedzenie było takie, jakie on sobie wymyśli.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *