Biła pięściami i głodziła małe dzieci, a teraz pozostanie na wolności. Dlaczego sąd podjął taką decyzję?

To już pewne, Angelika R. (34 l.) z Legnicy pozostanie na wolności. Mimo że krzywda, jaką wyrządziła swoim dzieciom, jest ogromna. Głód, brak miłości i opieki, agresja i przemoc psychiczna, to codzienność czwórki jej dzieci. Najmniejsze ma miesiąc, a najstarsze: dziewięć lat.

– Sąd podzielił argumenty sądu pierwszej instancji. Postanowienie jest prawomocne – mówi nam sędzia Jarosław Halikowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Legnicy. Oznacza to, że Angelika R. na pewno w tej chwili nie trafi za kratki. Została za to objęta dozorem trzy razy w tygodniu.

— Sąd zobowiązał Angelikę R., do wstawiennictwa w komendzie miejskiej policji w każdy poniedziałek, środę i sobotę — mówi w rozmowie z “Faktem” Jarosław Halikowski.

Oprócz tego Angelika R. ma też zakaz zbliżania się do dzieci, na odległość nie mniejszą niż 50 m.

Nie stwarza zagrożenia

A dlaczego wyrodna matka nie trafiła do aresztu? Zdaniem sądu nie stwarza już zagrożenia dla swoich dzieci. —Sąd wskazał, że fakt pozostawania podejrzanej na wolności nie będzie stwarzał zagrożenia bezpieczeństwa dla małoletnich oraz ewentualnego wpływania na treść ich zeznań, albowiem dzieci trafiły do specjalnych placówek oraz rodzin zastępczych, a podejrzana ma zakaz zbliżania się do nich — tłumaczy “Faktowi” sędzia Halikowski.

Ograniczała jedzenie

Koszmar w rodzinie trwał od lat. Z ustaleń policjantów wynika, że te starsze przejęły rolę opiekunów młodszych. Dzieci 34-latki były dla najmłodszego braciszka niczym rodzice. Musiały go karmić, przewijać i uspakajać, kiedy płakał.

— Gdy nie chciały wykonywać jej poleceń, kobieta wyzywała je, poniżała, szarpała, biła pięściami po głowie i innych częściach ciała. Ponadto legniczanka nie przyrządzała im posiłków, ograniczała jedzenie i nie dbała o ich higienę — opisuje Jagoda Ekiert, rzeczniczka prasowa policji w Legnicy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *