A więc jednak “rozwód kościelny”! Edyta Górniak długo z tym walczyła, ale w końcu uległa. “Robię to dla spokoju”

Edyta Górniak w 2005 r. poślubiła Dariusz Krupę. Niedługo później gwiazda ogłosiła, że jest z nim w separacji. Ich związek rozpadł się ostatecznie w lutym 2010 r., gdy przed Sądem Okręgowym w Warszawie zakończyła się sprawa rozwodowa z powództwa piosenkarki. Teraz Edyta Górniak chce uzyskać tzw. rozwód kościelny. Ma ważny powód.

Tak naprawdę nie ma rozwodów w Kościele, można jedynie stwierdzić nieważność aktu zawarcia związku, co w rozumieniu prawa kanonicznego oznacza, że małżeństwo nigdy nie urzeczywistniło się sakramentalnie. I choć małżonkowie powiedzieli sobie “tak” stojąc przed ołtarzem, hierarcha kościelny może uznać, że nic to słowo wówczas nie znaczyło. Dlaczego? Powody mogą być różne np. choroba psychiczna, zatajenie potomstwa z poprzedniego związku, ukrywanie bezpłodności. czy przemilczenie faktu aborcji w przeszłości albo po prostu symulowanie bogobojności, a nie szczere oddanie sprawom wiary.

Nie wiadomo, jaką przyczyną posiłkuje się Edyta Górniak. Z Dariuszrm Krupą byli małżeństwem przez blisko pięć lat. Rok przed ślubem przyszło na świat ich jedyne dziecko, syn Allan.

Edyta Górniak chciała “rozwodu kościelnego”, ale…

Po załatwieniu rozwodu w świeckich urzędach, Edyta Górniak zamierzała udać się w podobnej sprawie do władz kościelnych. Jednak ostatecznie zrezygnowała z tego planu.

— Chciałabym, ale nie mam na to cierpliwości, to jest jakaś długa procedura i podobno spowiadanie się księżom, co robiło się z mężem… To… w ogóle… never! — mówiła kiedyś skonsternowana Górniak. — Te procedury są długie i podobno niezbyt przyjemne, nie służy mi to, nie mam na to czasu — tłumaczyła piosenkarka.

Zmieniła zdanie?

Teraz okazuje się, że wokalistka może wrócić do tej niezamkniętej sprawy. Górniak deklaruje, że ma w sobie na tyle dużo sił, by zmierzyć się z tą procedurą, którą kiedyś krytykowała.

W rozmowie z “Życiem na gorąco” piosenkarka wyjawiła, że chce powalczyć o tzw. rozwód kościelny. Nie dlatego, że odnalazła miłość i chce związku, który poprzez kościelne sformalizowanie i oficjalne pobłogosławienie, pozwoliłby jej na jakieś spełnianie się w roli katoliczki i żony jednocześnie. Chodzi raczej o rodzaj ulgi, o odcięcie się od przeszłości.

— Nie stoi za tym żaden mężczyzna, robię to dla siebie, dla własnego spokoju. Przyszedł w moim życiu czas, kiedy uczę się myśleć o sobie. Nie jest to dla mnie naturalne, ale uczę się tego — powiedziała artystka.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *